Kontakt przez gg:

  1413344
Menu

  Główna

  Pocztówkarnia

  Fotki Anioła

  Wakacje 2006

  Wyjazdy 2007

  Wyjazdy 2008

  Wyjazdy 2009

  Wyjazdy 2010

  Jest sympatycznie

  Ciągotki do marchewki

  Ślub

  Muzyka

  Działaj sam...

  Skarga

  Pasażer

  Eden

  Obrazki

  Naga walka

   Księga gości

 Kontakt



                            Ciągotki do marchewki

artykuł z: "Gazeta Lubuska" z 25-26 V 2002r.


Zapach jedzenia rozchodzi się po piętrze Szprotawskiego Domu Kultury. Prowadzi do sali, w której odbywa się I Ogólnopolski Dzień Promocji Wegetarianizmu. Na stołach chleb razowy z pastą z soi i soczewicy, ugotowany ryż brązowy, soczewica i słodkie ciastka. Po środku wielka miska z warzywami: marchewką, kapustą białą, fasolą szparagową zieloną, brukselką, papryką i sfrytkowanymi ziemniakami. Wszystko usmażone na oliwie z oliwek i przyprawione kminkiem indyjskim, pieprzem czarnym, gorczycą, kajenem, kurkumą... To dzieło Piotra z Żar. Zanim stał się wegetarianinem nic nie potrafił gotować. Na sobotnim spotkaniu co chwilę któraś z pań podchodzi, zachwala, że bardzo smaczne i prosi o przepis.

Polak i Eskimos

Imprezę zorganizował szprotawski oddział organizacji Viva: trzy osoby. Wśród nich Rafał Spiak - wegetarianin od ośmiu lat.

        

          Anioł w firmowej koszulce Viva

- Jestem mały i chudy - przyznaje Rafał. - I każdy, kto mnie poznaje myśli, że to wina mojej diety. Zanim przestałem jeść mięso też tak wyglądałem. Razem z żoną często robimy sobie wycieczki rowerowe do Zielonej Góry. Nikt nam nie wierzy, że dwóch chudzielców odżywiających się warzywami pokonuje dystans 60 km w dwie i pół godziny. Szprotawianin przestał jeść mięso ze współczucia dla zwierząt. Aspekt zdrowotny jest dla niego ważny, ale przy podejmowaniu decyzji przeważyło okrucieństwo, z jakim zabijane są zwierzęta, by człowiek mógł zjeść kawałek szynki lub karkówki.

Od kilku lat w Polsce nie ma już problemu z kupnem jedzenia dla wegetarian. W każdym barze można dostać sałatki.

- Zamawiam na mieście pierogi ruskie - przyznaje Rafał. - Czasami pozwalam sobie na odrobinę zwierzęcego białka (nieprecyzyjne sformułowanie dziennikarki- po prostu czasem jadam nabiał, ale nie mięso - dopisek Anioła). Tydzień temu byłem na komunii siostrzenicy i nie musiałem jeść samego ciasta. Siostra uprzedziła kucharki, by przygotowały posiłek dla dwóch wegetarian. Były kotlety sojowe i gołąbki z kaszą.

Większe problemy ze stołowaniem się poza domem ma lek. med. Czesława Kamińska-Komańska z Zielonej Góry. Jest witarianką. Energię do życia czerpie z energii światła słonecznego zmagazynowanego w procesie fotosyntezy. Gdy pozostali uczestnicy spotkania pałaszują chleb z soczewicą, zielonogórska lekarka czyta wykład na temat szkodliwości jedzenia mięsa.

- 27 do 30 lat - tyle żyje człowiek odżywiający się mięsem, czyli np. Eskimosi - mówi doktor Kamińska-Komańska. - Polskie przyzwyczajenia kulinarne są bardzo podobne do eskimoskich. Dlaczego, gdy przez dłuższy czas nie jemy mięsa, czujemy do niego ciągotki? Bo znajduje się w nim kwas mlekowy i puryny. W procesie trawienia powstaje z nich substancja podobna do kofeiny. Mięso jest jak narkotyk.

Organizm to nie kanaliza

- W jaki sposób przyzwyczaić organizm do nowej diety? - pyta ktoś ze słuchaczy. - Powoli, nie stwarzając sytuacji szokowych - odpowiada lekarka. - Najpierw ograniczyć spożycie mięsa do jednej porcji w ciągu dnia, później do jednej w miesiącu. Rozpoczęciu nowego sposobu odżywiania się sprzyja wiosna. Czasem choroba, która zmusza do zmiany nawyków żywieniowych.

- A co pani doktor powie na temat diety Kwaśniewskiego opartej na spożywaniu dużej ilości tłuszczu zwierzęcego? - pyta starsza kobieta. - Trzeba pamiętać, że organizm to nie rura kanalizacyjna - mówi Cz. Kamińska-Komańska. Zużywa energię, by wydalić to, co zjemy. A duże ilości tłuszczu prowadzą do odwapnienia organizmu, reakcji alergicznych, osteoporozy. W mięsie nie ma wielu pierwiastków, które są nam potrzebne. Np. magnez znajdziemy tylko w zielonych roślinach. Wegetarianizm może zapobiec wielu chorobom cywilizacyjnym - otyłości, miażdżycy, cukrzycy, nowotworom. Zapewnia długowieczność i zdrowie. Zła dieta wegetariańska może prowadzić do anemii, krzywicy, a nawet niedorozwoju mózgu. - Każda dieta musi być różnorodna - tłumaczy doktor Kamińska-Komańska. - Obserwujmy swój organizm. Zazwyczaj podpowiada, czego nam potrzeba. Jedzmy tylko wtedy, gdy jesteśmy głodni. Bzdurą są ustalone godziny posiłku. Czasami może zdarzyć się tak, że cały dzień nie będziemy potrzebowali pokarmu. - No to jak wytłumaczyć wegetarianina przy kości - pyta ktoś ze słuchaczy. - Błędem ludzi nie jedzących mięsa jest spożywanie dużych ilości kisielu i budyniu - odpowiada lekarka. - Tymczasem pokrywają one ścianki jelita i działają jak tapeta. Utrudniają trawienie i wchłanianie substancji odżywczych.

Podatek na jajko

Wegetarianizm to nie tylko sposób odżywiania się. To zdaniem wielu sympatyków sposób na życie. Nie tylko sprawia, że czujemy się zdrowsi, ale pomaga chronić zwierzęta i środowisko naturalne. Na wyprodukowanie 1 kg wołowiny potrzeba 100 tys. litrów wody - tyle samo, co na produkcję 100 kg ziarna. Z 10 hektarów ziemi można wyżywić dwóch ludzi jedzących mięso albo nakarmić kukurydzą 10 osób, 24 zbożem, 64 - soją. Tymczasem ponad 12 mln ludzi rocznie umiera z głodu, a na paszę dla zwierząt hodowlanych przeznacza się jedną trzecią produkcji zboża. 24 mld zwierząt się zabija. Rok temu amerykańscy ekolodzy proponowali, by obłożyć podatkiem produkty żywnościowe, których wyprodukowanie jest szkodliwe dla środowiska. Na szczycie listy znalazły się wieprzowina, wołowina, mięso reniferów, królików, wielbłądów, owiec, ser, jaja, masło, kurczaki, gęsi, kaczki, indyki, ryby i miód. Ludzie nie jedzący mięsa są ponoć spokojniejsi. W mięsie udręczonych zwierząt jest bowiem wysokie stężenie adrenaliny. Wegetarianie hołdują też zdrowemu trybowi życia. Nie palą papierosów, nie piją alkoholu, uprawiają sport. W większym stopniu niż ludzie nie przywiązujący wagi do zdrowia potrafią korzystać z tego, co oferuje przyroda.

- Z pokrzywy jest pyszna zupa jak szczawiowa - zapewnia doktor Kamińska-Komańska. - A jak dodamy posiekaną do surówki, to i rodzina nie pozna - przekonuje ktoś ze słuchaczy. - Kwiat akacji i czarnego bzu świetnie smakuje w cieście naleśnikowym - dodaje lekarka. - Pani doktor, czemu moi mięsożerni znajomi po zjedzeniu kapusty skarżą się na wzdęcia? Ja ich nie mam - pyta wegetarianin. - Do każdego posiłku sporządzonego z kapustnych należy dodać trochę kminku i koperku - tłumaczy zielonogórzanka.

Po zjedzeniu wszystkich wegetariańskich pyszności uczestnicy I Ogólnopolskiego Dnia Promocji Wegetarianizmu zaopatrzeni w ulotki propagujące niejedzenie mięsa wybrali się na festyn zorganizowany na szprotawskich błoniach. Jak festyn piwny, to nie zabrakło na nim kiełbas z grilla...

TATIANA MIKUŁKO

Copyright © Mój EDEN 2010. Design by http://www.gnext.vze.com